O żywieniu, o życiu, o dzieciach...

JakubB
Administrator
Posty: 1130
Rejestracja: 14 lut 2012, 17:00

O żywieniu, o życiu, o dzieciach...

Post autor: JakubB »

Prawie codziennie rano jestem w Biedronce na zakupach i prawie codziennie przy kasie spotykam dzieci i młodzież z czerniejewskiej szkoły. Tak sądzę, bo i do jakiej innej szkoły mogłyby chodzić będąc w tym sklepie w okolicach ósmej rano, ale nie to jest ważne.
Ważne jest to co kupują.
Nie, nie chodzi mi tym razem tylko o cukier, który ładujemy w siebie bez opamiętania. Gdyby ktoś nie wiedział to 1/10 butelki coca-coli to cukier.
Co widzę przy kasie najczęściej?

Miejsce 1. NAPÓJ ENERGETYZUJĄCY
Król porannego taśmociągu! Samo zdrowie! Srebrny pocisk o bardzo ale to bardzo zdrowej dawce "naturalnego pochodzenia" kofeiny. Sen jest przecież dla gówniarzy! W recenzjach degustatorzy skupiają się na najważniejszym czynniku: cena nie do pobicia! Grubo ponad 1/10 cukru, nie pożałowano też soli, ale producent podaje listę witamin jednoznacznie dając do zrozumienia, że to coś zdrowego.

Miejsce 2. CHIPSY.
Śniadanie idealne! Lekko licząc 35% pożywnego tłuszczu, do tego cała gama przepysznych glutaminianów, guanylanów, inozynianów, maltodekstryn, octanów, hydrolizowanych białek, barwników... aż mi się przypominają wyprawy na jagody do lasu za szczeniaka, aż ślinka cieknie! Jak rozwinął się przemysł chemiczny... tfu! spożywczy, że udało się pół tablicy Mendelejewa to jednej takiej torebeczki wpakować. Po pierwsze pyszne, po drugie zdrowe, a szczególnie dla 8-12 latków. Są oczywiście źli rodzice, którzy próbują wbrew obowiązującym trendom wciskać dzieciom na przykład jabłka ale na szczęście nie jest ich wielu.

Miejsce 3: BATONY, WAFELKI, DRAŻE
Bo cukier przecież... KRZEPI! A jakże on będzie krzepił potem portfele stomatologów! A jakże piękne będą naszych pociech uśmiechy za lat kilkanaście - serce rośnie! Zastanawiam się, kiedy powstaną złote glukometry z wbudowanymi grami jako hit prezentu na I komunię. Bo na osiemnastkę to już chyba pompy insulinowe z podłączeniem do smartfona będą standardem.

A teraz całkiem serio.

Wg. danych Ministerstwa Zdrowia prawie co drugi trzylatek w Polsce ma próchnicę. Światowa Organizacja Zdrowia nazywa otyłość dzieci największym wyzwaniem ludzkości w XXI wieku. Instytut Matki i Dziecka informuje, że 1/3 8 latków ma nadwagę lub otyłość. Ale co tam instytuty, badania, mądre głowy! Każdy z nas sam może takie badanie sobie zrobić patrząc na swoje dziecko i porównując je z resztą klasy czy rocznika. Co z tego, że "chudy nie jest", że "pączuś trochę", że "chłop przy kości", że "mocna dziewczyna"? Niby nic. Bo taka choroby jak cukrzyca, nadciśnienie, wieńcowa, udar mózgu, zwyrodnieniowa to przecież poziom powiedzmy mocnego przeziębienia. A to ich czeka za 20-30 lat. No i krótsze życie o parę lat. Statystycznie jakieś siedem, bo tyle żyją Polacy krócej od Szwedów, a otyłość i żywienie to to, co nas najbardziej różni.

Dlaczego piszę tutaj?
Drodzy nauczyciele przedszkoli i szkół, drogie dyrekcje, błagam: plakaty, pogadanki, filmy, promowanie dobrego żywienia. NIE dla cukierków na urodziny, NIE dla ciastek codziennie, NIE dla batoników na drogę. Jak się czuje dziecko, które nie dostało batonika, gdy dookoła osiem na dziesięć dzieciaków batonik ma? Jak reagujecie gdy pozostałe dzieci śmieją się z tego, który zamiast batonika ma marchewkę? Przecież taki dzieciak powinien dostać gigant wsparcie, brawa od wszystkich, żółtą koszulkę lidera! A dostaje kompletny olew i smutny uśmiech, "ech bo nawiedzeni rodzice coś tam wymyślają, co to jeden batonik jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodził". Owszem jeden nie. Jeden dziennie tak.

Ostatnio widziałem 8-9 latka popijającego po treningu TIGERa. Mama dała. Bo lubi. "Zawsze to pije i przecież nic mu nie jest". Otóż jest! Ale nie dzisiaj ani jutro, tylko za 15 lat i niekoniecznie dlatego, że mu ten TIGER akurat zaszkodzi, ale ten TIGER ukierunkowuje to dziecko na inny słodki, solony, gazowany, naćpany chemikaliami syf, i na wpół plastikowe jedzenie bo przecież trudno TIGERA zagryzać sałatą.

Jasne, że nie można zabronić (czy można?), ale jeśli do każdej wycieczki musimy wypełniać te cudowne biurokratyczne "zgody" to może dopiszcie tam: prosimy nie dawać dziecku słodyczy w tym słodzonych napojów, w tym gazowanych. Gorzka herbato z cytryną wróć! Ktoś ma w szkole urodziny i przyniósł cukierki? Ok, trudno stało się, ale KONIECZNIE trzeba powiedzieć, że to nie może się powtórzyć i wyjaśnić dlaczego.

Czy wizyta w McDonalds na prawdę musi być obowiązkowym punktem szkolnej wycieczki? Serio musimy promować jedzenie, które jest wyładowane tłuszczem i solą? Do tego jeszcze popijane cukrem w płynie? A dodatkowo jest po prostu drogie? Ja rozumiem, że tak jest łatwiej, szybciej i przyjemniej, ale na prawdę można znaleźć alternatywę i na prawdę nie jest takim znów ogromnym problemem (wiem bo to przerabiałem!) umówić restaurację na godz 13 na pomidorową/ogórkową/rosół plus po małym schaboszczaku na ziemniakach i buraczku. A jak jest pogoda to cateringów, które dowiozą na umówione miejsce i czas kosze kanapek i termosy z herbatą też parę się w większym mieście znajdzie. Koszt w restauracji od 20 zł za zupę+danie główne+sok. Śniadanie talerzowe w cateringu od 12 zł, obiady od 15 zł.
Swego czasu byłem na wycieczce gdzie dzieci zostały ugoszczone w sali konferencyjnej czterogwiazdkowego hotelu za zupełne friko i tam catering dowiózł jedzenie. Było głośne dziękujemy, zdjęcie z dyrektorem i pewnie do teraz wisi w tej sali. I wystarczył jeden telefon i zwykłe "proszę" żeby to załatwić.

Nie wiem jak wpłynąć na 14 latka wlewającego w siebie drugi litr coca-coli, ale na pewno obojętność to nie jest rozwiązanie. Aktualnie obowiązującą normą społeczną jest słaby wzrok i słaby słuch. Nie słyszę jak dzieci klną, nie widzę jak palą papierosy. Nie widzę jak śmiecą, nie słyszę jak się do siebie zwracają, jak się traktują. Nie widzę co jedzą. Gdy ja byłem mały, za wyrzucenie papierka na chodnik dostałbym w łeb od pierwszego przechodnia. I pewnie pierwszy raz dostałem od swojego ojca i całe życie papierków na chodnik nie rzucam. Dzisiaj to nie do pomyślenia! Policja! Napadł na dziecko! Ale dzisiaj też podobno nie wolno zwrócić uwagi 12 latkowi, który klnie jak pijany szewc, bo przecież nie wolno ograniczać jego ekspresji i osobistej wolności.
Tutaj mały wkręt: gigantyczne brawa dla opiekunów czerniejewskiego Orlika za zwracanie uwagi na język, za rzeczowy, prosty przekaz i jego realizację: klniesz? wypad!

To jest pozornie zupełnie inny wątek, ale sprowadza się do wspólnego mianownika. Dla wielu ludzi pewne rzeczy są jasne, oczywiste i sam popełniam bardzo często ten błąd rozumowania w wymiarze działań społecznych za co jestem celnie punktowany. Otóż zadajmy sobie takie nieoczywiste pytanie: czy te dzieci NAPRAWDĘ WIEDZĄ co jest dobre a co złe?

Marchewka dobra, chipsy złe
Woda dobra, cola zła
Książka dobra, telewizor zły
Spacer dobry, godzina ze smartfonem zła
Być kulturalnym dobrze, być prostakiem złe
Pełne zdania dobre, przeklinanie złe

Dobranoc.
Wiki

Re: O żywieniu, o życiu, o dzieciach...

Post autor: Wiki »



Ostatnio przesunięty w górę 30 maja 2022, 11:07 przez: Anonymous.
ODPOWIEDZ